Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Legendy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Legendy. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 stycznia 2016

Biała dama

 Artur Oppman           (Legendy warszawskie) 


Stanisław August siadł na tronie,
Głośne mu „Wiwat” lud wykrzyka [1],
I miecz Batorych ujął w dłonie,
Lecz to nie dłonie wojownika.

Nie do pancerza pierś królewska,
Ani do hełmu białe czoło, —
A tu się chmurzy toń niebieska
I groźne wichry szumią wkoło.

Czyha na Polską cudzoziemiec,
Słabnie potęga ojców stara,

 W Rzeczpospolitej Moskal, Niemiec
 Rządzi się właśnie, jak gęś szara.          tu czytaj dalej

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Legenda o Mikołaju

          Dawno, dawno temu w Mirze na terenach dzisiejszej Turcji mieszkał mały chłopiec. Na imię miał Mikołaj i pochodził z bardzo bogatej rodziny. Jego rodzice kupowali mu najlepsze zabawki, najpiękniejsze stroje. Nigdy nie brakowało jedzenia na ich stole, a potrawy jakie jadał były zawsze bardzo smaczne.

     Chłopiec lubił obserwować otaczający go świat i martwiło go, że inne dzieci nie miały takiego dostatku jak on. Na świecie panowała wówczas wielka bieda, głód i zarazy spowodowane licznymi wojnami oraz klęskami nieurodzaju...  czytaj dalej

środa, 4 listopada 2015

Legenda o Syrence Warszawskiej

Na podstawie legendy napisanej przez Artura Oppmana.

1.

— A widzieliście ją, tę niby syrenę, kumie Szymonie?
— Widzieć nie widziałem, kumie Mateuszu, bo drzewa przesłaniały źródełko, a bliżej podejść jakoś się bałem.  Ale słyszałem jak śpiewa.
— Syreny śpiewają?
— Jakże to? Nie wiecie o tym, kumie Mateuszu? Śpiewają! Jeszcze jak! Głos tak się rozchodził po Bugaju, po Wiśle, hen, aż za rzekę, jakby dzwonek srebrzysty dzwonił. Słuchałbyś dniem i nocą.
— No i co dalej? Co dalej?
— Ano, nic dalej. Słuchałem, słuchałem, a radość jakaś i szczęście, rozpływały mi się po kościach. W końcu śpiewanie ucichło. Widocznie syrena schowała się na nocleg w źródełku, bo już słońce zachodziło. Ja powlokłem się do chaty, ale spać nie mogłem, tylko o tej syrenie rozmyślałem.
— Ciekawe.... Warto by ją było wypatrzeć, zobaczyć.
— Ale jak? Przecież jeśli nas ujrzy,  ucieknie i skryje się w wodzie.......

— Więc powiadacie, że śpiewała?
— Naprawdę, śpiewała. Mówiłem przecie.
— Hm! I często sobie tak podśpiewuje?
— Codziennie! Jak tylko słoneczko ma się ku zachodowi, czerwienią i złotem pomaluje Wisełkę, zaraz się na Bugaju jej piosenka rozlega.
— I długo tak nuci?
— Do zachodu. Jak się tylko ciemno zrobi ...... czytaj więcej
 

czwartek, 24 września 2015

Legenda o Warsie i Sawie

                                             fragment książki W. Chotomskiej pt.: Legendy polskie

       Za siedmioma falami, za siedmioma wirami, w głębi Wisły, w najgłębszej wodzie, w zamku z czarnych korzeni, wśród grążeli, grzybieni, żył przed laty okrut­ny Czarodziej. Brodę miał z wodorostów, zbroję z rybich łusek, z pancerzy raków-skorupiaków, żelazną tarczę i miecz z żelaznym ostrzem. A oczy - zimne jak lód i serce twarde jak nienawiść.
       Nienawidził wszystkiego, co dobre i piękne, małe, słabe i bezbronne. A najbardziej nienawidził ptaków, które śpiewały.
       Kiedy wynurzał się z wody i uderzał mieczem o tarczę - niebo stawało w płomieniach, a on śmiał się głosem podobnym do grzmotu:
- Błyskawice, do ataku!
Podpalajcie gniazda ptaków!
Dąb za dębem, liść za listkiem
niech się w popiół zmienią wszystkie!
Niech się spalą wszystkie drzewa,
niech tu żaden ptak nie śpiewa!

       I tak się zdarzyło, że pewnego dnia, kiedy niebo nad brzegiem Wisły rozgorzało błyskawicami Czarownika, z lasu wybiegła dziewczyna.  Czytaj więcej ...